Poznań take away: Fat Bob Burger

19:28


W ostatnim poście, podsumowującym marzec, wspomniałam, że wraz z Natalią z bloga Nebeskaa łączymy siły i ruszamy z nową, smakowitą serią. Nie wiem ile osób, odwiedzających OptiMiss pochodzi z Poznania, ale wierzę, że chociaż parę osób skorzysta z tej serii i dowie się gdzie i co warto zjeść w Poznaniu. A jak ktoś jest spoza Poznania, to przynajmniej będzie wiedział gdzie pójść, jak Poznań odwiedzi, prawda?

W pierwszej kolejności trafiło na coś naprawdę smacznego, ale nie do końca lekkiego, a mianowicie na burgery w "Fat Bobie". Wybrałyśmy z Natalią nie do końca rozważną godzinę (sobota, 15:00), ponieważ lokal był zapełniony prawie po brzegi. Na szczęście udało nam się wyłapać wolny stolik i zrealizować zamierzony plan. „Fat Bob Burger” do niedawna był naprawdę malutką burgerownią. Interes jednak szedł widocznie tak dobrze, że miejsce to przeszło małą renowację i dość znaczne powiększenie przestrzeni.


Recenzja: Natalia

Wygląd: Jak to ja, zacznę od wyglądu knajpki :D Wnętrze mi się spodobało. Jest tam bardzo klimatycznie i przyjemnie się jadło. Nie jest to duża knajpka, ale miejsce się znajdzie. Chociaż trafiłyśmy na dość duży tłum, jednak akurat zwolnił się stolik. Siedzenia są wygodne, a stoliki odpowiednich rozmiarów, aby wszystko się na nim zmieściło. Nie czułam się ściśnięta w żaden sposób, mimo średnich rozmiarów pomieszczenia. Obsługa jest kulturalna i uprzejma. Pani, która nas obsługiwała nie wyglądała na taką, co jest tam z łaski, więc jakoś tak od razu milej się kupowało :D Pani również przyniosła nam jedzenie do stolika. Nie trzeba samemu po nie wstawać.

Burger: Ze względu na dużą ilość osób, na burgera czekałyśmy 30min. Oczywiście czas ten zależy od tego w jakim dniu i godzinie przyjdziemy. Miałyśmy zatem sporo czasu na pogaduszki ;) Wybrałam burgera serowego, w którego skład wchodzi oczywiście bułka (ja wybrałam bezglutenową, za którą należy dopłacić 2zł), 200g mięsa, ciągnący ser w środku, trzy sery na wierzchu (wędzony, mozzarella, filadelfia), salsa i rukola. Gdy przyniesiono nam go do stołu, pomyślałam, że jest jakiś taki malutki i z pewnością się nim nie najem. Jednak po zjedzeniu czułam się pełna ;) Warto było czekać te pół godziny na te pyszności! Chociaż nienawidzę się brudzić podczas jedzenia, a tu musiałam jeść rękoma, to też było warto, bo niesamowicie mi smakowało.

Bezglutenowa bułka była naprawdę smaczna i dobrze wypieczona. Sosy bardzo fajnie przygotowane. Mięso dobrze wysmażone i przyprawione. Dużym plusem jest to, że wszystkie składniki przygotowywane są u nich na miejscu. Sami pieką bułki, mielą mięso, robią sosy, marynują ogórki czy kroją frytki. Jestem osobą niezwykle wybredną, jeżeli chodzi o jedzenie, ale w tym przypadku naprawdę nie znalazłam nic, do czego mogłabym się przyczepić ;) Ceny są w porządku. W menu całkiem niezły wybór burgerów. Na pewno wybiorę się tam po raz kolejny, aby przetestować coś innego ;)

Smak burgera serowego: 9/10
Wystrój: 8/10
Obsługa 8/10



Recenzja: Magda


Wystrój i menu: Wnętrze jest bardzo klimatyczne, wszystko utrzymane w luźnym, ale bardzo schludnym stylu. Obecne wszędzie drewno nadaje naprawdę fajnego charakteru. Menu jak na burgerownię jest całkiem bogate. Znajdziecie tam kilkanaście burgerów, które są na stałe w karcie plus jeden specjał, który jest w ofercie przez określony czas. Ceny oscylują w granicach 17-22 zł. Do każdego burgera można domówić dodatkowo zestaw domowej roboty frytek i sałatkę coleslaw. Ostatnio w ofercie znalazły się także bataty – nie miałam jednak jeszcze okazji ich spróbować, więc muszę to nadrobić przy najbliższej okazji!

Bardzo dużym plusem dla Fat Boba są bezglutenowe bułki (cena: 2 zł), dzięki którym w ogóle mogę w tym miejscu jeść! Ponadto, wszystkie produkty, w tym sosy czy wspomniane wcześniej frytki robione są na miejscu – jakość burgerów jest więc naprawdę dobra.

Burgery: Do tej pory miałam okazję spróbować trzech burgerów: włoskiego (z mozzarellą i suszonymi pomidorami), z ananasem oraz orzecha – mojego faworyta. Każdy burger był smaczny, ale orzech zwyciężył. Masło orzechowe świetnie komponuje się z mięsem wołowym i podpieczonym boczkiem (brzmi ciężko, wiem, ale z drugiej nie są to produkty złe). Ja dla mnie połączenie świetne! Co więcej, spodziewałam się, że masła orzechowego za dużo w tym burgerze nie będzie, ale spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Ten dodatek, nie dość, że fajnie pasuje do mięsa, to jeszcze dość mocno podbija kaloryczność posiłku – dla mnie, jako posiłek w dniu treningowym, opcja idealna.

Smak orzecha: 9/10 (smak świetny, ale przy kilku ostatnich kęsach moje kubki smakowe miały ochotę już na lżejsze smaki). Smak pozostałych dwóch burgerów: 8/10

Wystrój: 9/10 – totalnie moje klimaty. Nie lubię nazbyt eleganckich miejsc, a to ma naprawdę fajny charakter. Jest dość głośno, ale taka jest atmosfera tego miejsca. Na lunch z koleżanką – miejsce idealne. Na kolację we dwoje – już nie za bardzo.

Obsługa: 9/10 – ogólnie według mnie bardzo dobra. Dziewczyna, która przyjmuje i serwuje zamówienia jest przesympatyczna i fajnie zorganizowana - jedyne do czego mogę się przyczepić to trochę więcej uśmiechu na twarzy, nawet jak jest spore zamieszanie. Mam spore doświadczenie w pracy jako kelnerka i wiem, jak ważny w tej pracy jest uśmiech :)

Poniżej na zdjęciu oferta burgerów:


Miejsce jest świetne na sycący lunch. Jest to dość ciężka propozycja obiadowa, ale biorąc pod uwagę fakt, że jest tam mięso wołowe, bezglutenowe pieczywo, masło orzechowe i trochę warzyw, raz na jakiś czas każdy może sobie pozwolić na więcej kalorii. Ja po takim burgerze, mimo że jestem głodomorem, wieczorem miałam ochotę tylko na bardzo skromną, warzywną kolację.


You Might Also Like

0 komentarze

Archiwum bloga

Partnerzy

Jestem Fitbeactive.pl Durszlak.pl myTaste.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów JemyZdrowo.pl