ZWOD & Tabata!

18:16

Ostatnio mam tyle pomysłów na dania, które chcę wypróbować, że prawie nie wychodzę z kuchni, brakuje mi czasu na ich realizację, nie mówiąc o opisaniu tych potraw! Z chłopakiem nawet mamy problem, żeby to wszystko przejeść! Dlatego troszkę się hamuję i skrzętnie notuje kolejne pomysły na później, a w tym czasie zabieram się za posta z kategorii: Na sportowo!


Staram się dokumentować wszystkie moje treningi, zapisując ćwiczenia, ilości powtórzeń i wrażenia potreningowe. Dzięki temu, wracając potem do konkretnych zestawów, wiem, czy robię postępy. Naprawdę polecam prowadzenie takiego własnego dziennika treningowego!  Niby można wszystko zapamiętać i cieszyć się po prostu treningami, ale nic nie sprawia mi tyle radochy, jak zobaczenie na Runtasticu, że właśnie pobiłam swój rekord na 5 km! Mnie najbardziej motywują własne postępy i takie śledzenie ich czarno na białym jest niezwykle pomocne!

W poprzednim tygodniu nie grzeszyłam aktywnością fizyczną. Ciężko było się pozbierać po dwóch dniach świętowania weselnego, a jak przyszedł koniec weekendu i energia wróciła do idealnego poziomu na trening, to wypadło kolejne wesele, na którym tym razem pracowałam i odespałam je porządnie dopiero dziś.
Z jednej strony jestem trochę zła na siebie za tę treningową nieregularność, a z drugiej wiem jak ważne jest wypoczęcie przy intensywnych treningach. Ćwiczenie na siłę, po ciężkim tygodniu może skutkować wyłączeniem z aktywności fizycznej na kilka tygodni. A wiem dobrze, że jak trudny jest wtedy powrót do treningów...

Mimo wszystko, udało mi się zrobić 4 treningi w przeciągu ostatnich 8 dni, a dwa z nich były wyczerpujące do granic możliwości. Jednak duma jaka mnie rozpierała po ich ukończeniu warta była tych 20-stu minut katorgi.

ZWOD #1 z Zuzką! 


 

Zuzkę chyba zna każda trenująca dziewczyna, która pierwsze kroki ma już dawno za sobą i szuka czegoś wymagającego. A treningi Zuzki na pewno takie są! Uwielbiam ją nie tylko za intensywność ćwiczeń, ale i za pozytywną energię, uśmiech na twarzy, urozmaicone ćwiczenia i to, że ciśnie razem z Tobą od początku do końca!

Kiedyś trenowałam z nią dość regularnie, potem bardziej przerzuciłam się na bieganie, ale ponownie szukam urozmaicenia treningów i wróciłam do Kochanej Zuzki. Zaczęłam więc od pierwszego ZWOD-a, czyli wyzwania czasowego, w którym trzykrotnie mamy do wykonania cztery ćwiczenia przeplatane z nieśmiertelnymi Burpees w jak najkrótszym czasie.


Przyznaję się, że w ostatnim ćwiczeniu trochę oszukałam - zawsze miałam ogromne problemy ze zrobieniem przysiadów na jednej nodze, z drugą wyciągniętą prosto przed siebie. Jedną serię zrobiłam powolnie, podpierając się czasem o szafkę, ale już kolejne dwie zamieniłam na dwadzieścia przysiadów z obciążeniem 12,5 kg.

Po tym małym oszustwie, ukończyłam całość w 19 min i 57 sec!
Za miesiąc powtórka i mam zamiar pobić swój rekord! Do tego czasu będę pilnie trenować przysiady na jednej nodze :)


Tabata, ver. 1!

Za co uwielbiam Tabatę? Za to, że nie mogę po niej wstać z podłogi, a ćwiczę nieco ponad 20 minut, licząc rozgrzewkę i uspokojenie organizmu po wysiłku. I za tę radość, która mnie przepełnia jak robię ostatnie powtórzenie!

Tabata, czyli ekstremalny trening interwałowy, w którym doprowadzamy swój organizm do maksymalnego wysiłku, ćwicząc sumiennie na 100% swoich możliwości. 

Z czego składa się taki trening?
Z 4-ro minutowych bloków, które dzielimy na 8 serii. Każda seria to 20 sekund maksymalnego wysiłku i 10 sekund odpoczynku.


Trening tabaty zwykle złożony jest czterech takich bloków, rozdzielonych minutą przerwy.
Przykładowo, mój dzisiejszy plan wyglądał tak:


Tabata, jeżeli jest wykonywana odpowiednio, bardzo korzystnie wpływa na wydolność organizmu, a do tego powoduje przyspieszenie metabolizmu nawet do kilkunastu godzin po wysiłku! Jest jednak skuteczna tylko wtedy, gdy naprawdę dało się z siebie wszystko i po skończeniu ma się jedynie siłę do łapania powietrza leżąc na podłodze.

Ważne! 
Przed każdym treningiem tabaty robimy około 4-5 minutową rozgrzewkę! Ten trening jest naprawdę wyczerpujący i wymagający dla naszego organizmu, więc jeżeli masz jakąś kontuzję, nie jesteś w pełnej formie lub po prostu nie czujesz się na siłach - nie rób go! Przyjdzie na to odpowiedni czas:)
Ja natomiast tego typu treningi zawsze robię z pulsometrem, żeby móc kontrolować swój puls i nie przegiąć.

To co, DO ROBOTY!! :))

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Zazdroszczę tego zapału do kuchni... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś go zupełnie nie było. Dieta mnie zmusiła i... pokochałam to! :)

      Usuń

Archiwum bloga

Partnerzy

Jestem Fitbeactive.pl Durszlak.pl myTaste.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów JemyZdrowo.pl